TREKKING

WYPRAWY i WYCIECZKI GÓRSKIE

Grupa Marmolada

Spis treści niniejszej strony
Kemping Malga Ciapella

Odnajdujemy kemping Malga Ciapella - niezbyt duży, o rozbudowanej infrastrukturze, z łazienkami na kształt łaźni tureckiej (z poduszkami przy centralnie umieszczonym piecu kaflowym). Kemping  z niepowtarzalnym klimatem.

IMG_1__2860_     IMG_1__2867_

W recepcji bardziej przydatny był niemiecki niż angielski. Miła pani przydzieliła nam konkretne miejsce, szerokim gestem ograniczając przynależną nam przestrzeń. Do dyspozycji otrzymaliśmy zadaszony stolik z ławeczkami.

Już przed 17. stanął nasz namiocik. Część sanitarna kempingu urocza, chociaż toalety są tu "na pedały". W części kuchenno-gospodarczej są zewozmywaki. Nie ma kuchni gazowej ani elektrycznej. Nie zauważyłam lodówki. Pralka dostępna na żetony. Żelazko i prasowalnica dostępne stale. Jest też miejsce do przewijania niemowlaków.

IMG_1__2864_

Tuż przy recepcji znajduje się sklepo-restauracjo-bar. Świeże pieczywo dostarczają o 9 rano.

Niedaleko nas rozbli się Polacy z Poznania. Ona ma nogę w gipsie. Poprzedniego dnia schodząc z ferraty "pojechała" po piargach. Skomplikowane złamanie - jest problem, nie ma wspinaczki i koniec wakacyjnych planów. Musimy bardziej uważać.

Wieczorem, obserwując zachmurzone niebo, Darek obmyśla strategię na następny dzień, a ja tradycyjnie szykuję kanapki. Niestety, pogoda stabilna nie jest.

Więcej zdjęć w galerii na dole strony.

Ferrata Cresta Occidentale na Punta Penia

21 lipca 2010 (środa)

Poranek zapowiada wspaniałą pogodę, na niebie ani jednej chmurki, ptaszki świergolą, a my na dziś zaplanowaliśmy zdobycie szczytu Punta Penia (3343m) w masywie Marmolady.

7.45 -autem poprzez przełęcz Fedaia (2050m) docieramy do parkingu przy kolejce, która czynna będzie od 9.00. Nie jesteśmy tu pierwszymi turystami. Zebrała się już spora grupa osób, które - tak jak my- chcą wyruszyć wcześnie rano. Kwadrans po 8 zjawia się obsługa. Jesteśmy świadkami kłótni włoskich turystów z obsługą. Domyślamy się po gestykulacji, że chodzi o wcześniejsze uruchomienie kolejki. O 8.30 kolejka rusza i 20 minut później jesteśmy na górnej stacji, przy Rifugio Pian dei Fiacconi na wysokości 2626 m. Tym razem nie daliśmy się upchnąć w jednej gondoli i mogliśmy robić zdjęcia sobie nawzajem.

IMG_1__2176_     IMG_1__2209_

Wszyscy prosto z kolejki piarżystym szlakiem ruszają w kierunku ferraty. Lekko obniżając się obchodzimy ogromną skałę, mijając niewielkie łaty śniegu. Docieramy do małego lodowca, który przypomina wielkie śnieżne pole. Nasze raki okazują się bardzo przydatne. Wydeptaną ścieżką kierujemy się przez środek lodowczyka do przełęczy Forcella Marmolada (2896m).

IMG_1__2227_     IMG_1__2258_

Wejście na samą przełęcz po wilgotnych głazach ułatwiają stalowe liny. Jest tu dość tłoczno, a miejsca zdecydowanie za mało na przebieranki z lonżą. Na przełęczy chwilkę odpoczywamy, ale z powodu gromadzących się chmur ograniczamy odpoczynek do minimum. Wchodzimy na ferratę Cresta Occidentale - szybko po klamrach i drabinkach pniemy się w górę.

IMG_1__2279_     IMG_1__2282_

To gorsze niż drabiny na ferracie Merlone. Zbyt duże tempo, brak odpoczynku, a Darek wskazując na gęstniejące chmury, straszy załamaniem pogody! Grzmi??? Tu nie ma gdzie przeczekać burzy! Przyspieszamy...

IMG_1__2295_     IMG_1__2298_

W 90 minut przechodzimy ferratę, a potem jeszcze marsz przez łaty śniegu i piargi (25 minut) i już jest szczyt. Punta Penia (3343m) tonie we mgle. Słychać odgłosy dalekiej burzy. Mijamy obity blachą budynek schroniska i docieramy do krzyża.

IMG_1__2323_     IMG_1__2544_

Jest 12.15 - pamiątkowe fotki. Sporo tu odpoczywających osób. Część z nich oczekiwała razem z nami na kolejkę, ale szli trasą przez duży lodowiec. Sam wierzchołek rozczrowuje - duża, płaska powierzchnia z brzydkim niewielkim budynkiem i toaletą nad przepaścią.

Zaczyna padać, więc postanawiamy wypić herbatkę w schronisku. W końcu zasłużyliśmy na dłuższy odpoczynek. Kiedy odbieramy herbatę, na zewnątrz jest już burza z ulewą. W jednej chwili niewielkie pomieszczenie zapełnia się turystami. Wszyscy chcą przeczekać burzę.  

Około 13, kiedy jeszcze trochę pada, pierwsi turyści decydują sie na zejście. Czekamy chwilę na większe przejaśnienia i też wychodzimy. Krajobraz po burzy jest przepiękny.

IMG_1__2420_     IMG_1__2446_

W drodze powrotnej robimy mnóstwo zdjęć. Sporo też mamy przestojów, bo na ferracie zrobiło się tłoczno. Spotykamy też grupę młodych Polaków idących na szczyt. Dobra pogoda jednak nie chce się utrzymać. Chwilowe przejaśnienia znowu ustępują ołowianym chmurom. W końcowym zejściu z ferraty, niedaleko przełęczy, znowu towarzyszą nam odgłosy pobliskiej burzy. Jakby sie nie mogła zdecydować: zostać tu czy przemieścić się dalej? Uff... koniec ferraty!

Kiedy wchodzimy na lodowczyk zaczyna padać. Deszcz towarzyszy nam już do końca trasy, aż do schroniska i kolejki, gdzie docieramy ok. 16.30.  Zdążyliśmy jeszcze w schronisku opieczętować mapę. Ostatni zjazd kolejki jest o 16.45, potem trzeba schodzić pieszo.

Wracamy na pole namiotowe. Z przełęczy Fedaia do Malga Ciapella trzeba pokonać ponad tysiącmetrowy zjazd - łatwo o przegrzanie hamulców. Trasa piękna, widokowa. Szosa wije się wśród skał, kilkakrotnie przebiegając pod trasą kolejki krzesełkowej.

IMG_1__2585_

W dolinie piękna pogoda. Zmęczenie jak zwykle mija po gorącej kąpieli.

Dzień kończymy w kempingowym barze delektując się regionalnym piwem. Bar, jak wszystkie pomieszczenia na tym kempingu, ma swój styl. W części wydzielonej na sklep można dokonać podstawowych zakupów, łącznie z piwem i winem. Część barowa bardziej przypomina przytulny salon z mnóstwem poduszek, serwetek i bibelotów niż typowy bar. Ponoć parzą tu wyśmienitą kawę, ale wieczorem nie chcieliśmy już jej próbować. Zresztą wydatnie podniosła nam dziś ciśnienie Punta Penia!

Ferrata delle Trincee (La Messola)

22 lipca 2010 (czwartek)

Auto pozostawiamy na prawie pustym o tej porze parkingu przy jeziorze Fedaia. Nieopodal wyjście na szlak.

8.25 - początek trasy. Przez 90 minut spokojnie wędrujemy do wyciągu i schroniska Rifugio Luigi Gorza. Docieramy do początku ferraty delle Triencee, przy której ustawiła się kolejka do wejścia. Wyraźnie słychać język hałaśliwych Czechów. Początek ferraty to wysoka, lita ściana i prawie pionowo poprowadzony początek trasy. Skała wydaje się jakby pochodzenia wulkanicznego.

IMG_1__2642_     IMG_1__2644_

Oczekujący ze zniecierpliwieniem przyglądają się zatorowi, który tworzą Czesi. Dwie młode dziewczyny chyba zaczynają przygodę z ferratami, bo głośnymi piskami, wisząc na linie, sygnalizują towarzyszom brak umiejętności i problemy. Trudno, każdy jakoś zaczyna.

Wysoka i gładka (bez sztucznych stopni) ściana rzeczywiście sprawia problemy początkującym, ale zawsze można podciągnąć się na linie asekuracyjnej. Po przejściu początkowego odcinka trasa nie sprawia już większych trudności. Szlak poprowadzony jest w większości granią. Cały czas można obserwować jezioro Fedaia i masyw lodowca Marmolady. Po drugiej stronie La Messola (2727m) przepiękna dolina. Szlak dobrze ubezpieczony i oznakowany. Ciekawy wiszący mostek.

IMG_1__2704_  

W sumie niewielkie trudności przy bardzo dużej ekspozycji. W razie niepogody trudności znacznie wzrastają. 

IMG_1__2696_      IMG_1__2667_

Podczas naszego przejścia, przy pięknej pogodzie, na trasie znajdowało się sporo turystów, co znacznie spowalniało przejście, ale dzięki temu można było do woli obserwować okoliczne szczyty. Przejście ferraty zajęło nam 80 minut. 

Chwila z batonikiem pozwala na regenrację sił. Dalsza część trasy (za Tkaczykiem) to wysokogórska ścieżka Sentiero Atrezzato  Crenes de Padon, na której znaduje się wiele pozostałości fortyfikacji z okresu I wojny światowej. Rzadziej ubezpieczona, wiele miejsc mocno eksponowanych bez zabezpieczeń.

IMG_1__2736_     IMG_1__2748_

W przypadku złej pogody niebezpiecznie. Szlak bardziej wydeptany niż oznakowany. Szukamy opisywanych w przewodnikach sztolni. Szlak prowadzi grzbietem graniowym, skała krucha, rzadko nieliczne poręczówki. Pierwsza sztolnia, na którą trafiamy, to dwa niewielkie otwory, trochę przymurowanego kamienia. Wchodzimy z latarkami w krótkie korytarze, szybki powrót. Nadal wędrujemy, jak owieczki, których tu sporo, za grupą Czechów i podobnie jak oni mylimy drogę. Szlak prowadził górą, a my powędrowaliśmy dużo niżej. Wspinamy się, by dotrzeć do właściwej trasy.

Pogoda przepiękna. Szkoda, że wczoraj, kiedy wchodziliśmy na Punta Penię, nie mieliśmy tak fantastycznej aury. Dziś jedynie możemy sobie pooglądać cały masyw Marmolady. Dostrzec można ścieżki i maciupeńkie ciemne postacie na lodowcu, śledzimy też przebieg naszej wczorajszej trasy.

IMG_1__2748_     IMG_1__2765_

W końcu trafiamy na sztolnię. Dołącza do nas grupa pięciu chłopaków z Polski (oczywiście są bez latarek). Idziemy zwartą grupą oświetlając teren dwiema czołówkami. Sztolnia niezbyt długa, ale posiadająca ślepe korytarze i małą galeryjkę. Robi się coraz ciekawiej. Trafiamy do ostatniej bardzo długiej sztolni, która prowadzi kilkoma korytarzami.

IMG_1__2774_    IMG_1__2786_

Oznakowanie jest bardzo dobre, miejscami wiszą nawet czerwone światełka odblaskowe. Wyjście ze sztolni znajduje się na wprost biwaku Bontadini (2550m). Tu też jest informacja, że to ferrata Delle Triencee. To w końcu ścieżka czy ferrata?

Rozstajemy się z chłopakami, którzy "pobiegli" zdobyć pobliską Mesolinę (2642m).  Niespodziewanie spotykamy się z naszym sąsiadem z kempingu Janem, który samotnie zmagał się górami. Rozstajemy się: on wraca do auta, a my decydujemy się na zdobycie Mesaliny. Wąska, mocno wydeptana i bardzo upstrzona owczymi bobkami ścieżka wśród traw prowadzi nas w górę. Znudzeni mało ciekawą trasą rezygnujemy ze zdobywania szczytu. Wracamy do biwaku i schodzimy ostro w dół. Początkowo w kierunku kolejki, by potem zakręcić w stronę jeziora Fedaia. Zejście prawie cały czas nieoznakowanym płajem wzdłuż masywu Padon. Początkowo łagodna i przyjemna ścieżka tuż przy szosie staje się wręcz karkołomna. (Można było iść znakowanym szlakiem zataczając ogromne koło, a my chcieliśmy wędrówkę skrócić). Po drodze mogliśmy podziwiać rodzinki świstaków.

IMG_1__2830_     IMG_1__2836_    

Do auta docieramy przed 16. Tu są dopiero tłumy ludzi, mnóstwo autokarów, motocykli i samochodów. Gwar, jak na Krupówkach. W schronisku Marmolada otrzymujemy pieczątkę i wracamy na kemping. Na dziś dosyć wrażeń!

Ingresso Piramidi w Segonzano

23 lipca 2010 (piątek)

Około 11 żegnamy kemping Malga Ciapella i ruszamy trasą 48 przez  Canazei, Predazzo, Castello Molina w kieruku Pergine. Gdzieś na tej trasie mają znajdować się skalne piramidy. Do Segonzano, gdzie znajdują trzy grupy skalnych piramid, docieramy ok. 14. Niepozorny parking, skromna informacja i wstęp po 3 euro. Wybieramy trasę nr 2 i nr 3. Przez ok. 15 minut wytyczonym szlakiem wchodzimy pod górę. Gdzieniegdzie nad drzewami pojawiają się ogromne kamienie, które są zwieńczeniem cieniuteńkich piaskowych piramid.

IMG_1__2896_     IMG_1__2911_

Dopiero w punktach widokowych widać cały urok tych niesamowitych tworów natury. Kamienie utrzymują się na szczytach jakby wbrew zasadom fizyki i prawu ciążenia. Wygląda to niesamowicie.

IMG_1__2915_     IMG_1__2955_

Spacerujemy oglądając z góry i z boków te przedziwne i niesamowite twory natury. Niewiarygodne, jak tak wielkie kamienie mogą trzymać się kruchego, piaskowego podłoża. Zdjęcia nie są w stanie oddać tego cudu natury. Nieliczni turyści nie przeszkadzają sobie nawzajem.

Pergine, Bassano  to trasa 47. Dalej przez Conegliano kierujemy się do Pordenone i Udine. Czas pożegnać Włochy - Słowenia wzywa.

Treść nowego pytania:
Komentarze internautów
Dodaj swój komentarz (maksymalnie 4000 znaków)
Nick:
[ Cookies - info ]Oprogramowanie CMS: DragoN-NogarD © ( www: http://nogard.pl )