TREKKING

WYPRAWY i WYCIECZKI GÓRSKIE

Spływ Łaźną Strugą
Sokołda i Supraśl - 3-4 sierpnia 2012
Kanał Rudzki 1 maja 2012

Pierwsze wodowanie nowego kajaka miało miejsce we wsi Danowskie koło Grajewa. Pogoda dopisała: piękne słońce i wiatr w plecy. Trasa piękna, cicha i spokojna.

Spływ Czarną Hańczą 25-28 czerwca 2010

Cztery kajaki wypożyczamy z firmy SIROCCO w Studzienicznej. Spływ rozpoczynamy punktualnie o 16.00 w Starym Folwarku u podnóża klasztoru na Wigrach. Spokojnie opływamy półwysep. Istnieje krótsza droga, ale nie chcemy przciskać się przez rurę. Szybko odnajdujemy szlak i rzekę (oznaczeniem są dość duże romby wykonane z deseczek) i na rozgrzewkę pokonujemy około 10 km dopływając do Maćkowej Rudy na nocleg. Po trasie mijamy wiele miejsc noclegowych, ale niektóre są bardzo podmokłe.

Cennik na naszym polu to 5 zł/osoba plus 10 zł za ewentualne drewno na ognisko. Otrzymujemy za to dostęp do łazienki (glazura, prysznic z zimną wodą) i wykoszoną łąkę z wyznaczonym miejscem na ognisko. Pasuje nam.

Noc mija bardzo spokojnie.

Tuż po 8 rano otrzymujemy jeszcze ciepłe jagodzianki, zamawiane poprzedniego dnia - pycha! Przed dziesiątą wodujemy kajaki. Płyniemy leniwie z prądem Czarnej Hańczy mijając kolejne pola namiotowe. Jedne piękne, z bogatą infrastrukturą (ławeczki, zadaszenia) inne - byle jakie. Kuszą nas prysznicami, sauną i jagodziankami.

Rzeka przepięknie meandruje. Podziwiamy przyrodę, naturalne piękno niezagospodarowanych przez człowieka terenów. Rzadko spotykamy innych kajakarzy. Cicho, spokojnie i leniwie spędzamy czas, chwilami tylko korygując wiosłem kurs lub omijając niewielkie przeszkody. Woda w Hańczy jest dość wysoka i wszelkie powalone konary nie stanowią większego zagrożenia.

Do Głębokiego Brodu dopływamy przed piętnastą. Pod mostem robimy dłuższą przerwę obiadową. W pobliskich Frąckach uzupełniamy zakupy.

Za mostem rzeka staje się znacznie szersza. Zwiększyła się też liczba spotykanych kajakarzy, którzy w większości kończą swój dzienny spływ przy stanicy wodnej. A my płyniemy jeszcze dalej... Trasa wśród szuwarów robi się trochę nudna. Chociaż rzeka tu pięknie meandruje tworząc liczne zakręty i zakola, to sitowie jest tak wysokie, że niewiele można zobaczyć. Rzadko możemy obserwować ptaki - skryte przed ludzkim okiem wychowują pisklęta.

Kolejną noc spędzamy na polu namiotowym w Dworczysku. Jest tu sklepik, oferują też naleśniki, jagodzianki i saunę - standard. Opłaty to 4 zł za osobę. Przy ognisku opowiadamy sobie wrażenia z mijającego dnia. W sumie, przy słonecznej i wietrznej pogodzie, przepłnęliśmy ponad 30 km i wszyscy odczuwają zmęczenie.

Kolejny dzień wita nas piękną słoneczną pogodą. Wodujemy kajaki już po dziewiątej. Przed nami najpiękniejszy framgment Czarnej Hańczy, która tu płynie przez liczne wysokie, piaszczyste skarpy tworząc piękne zakola. Skarpy porośnięte są w większości świerkiem. Sporo powalonych drzew nie stanowi zbytniej przeszkody przy tak wysokiej wodzie. Zdjęcia, zdjęcia i jeszcze raz zdjęcia! Niektóre przeszkody opływamy z różnych stron, by zrobić ciekawe ujęcie, pokazać przepiekną grę światła i cienia.

Jałowy Róg osiągamy w południe. Nikt się tu zbytnio nie spieszy... Stanica wodna mieści się na wielkiej skarpie. Znajdują się tu domki kampingowe, bar, prysznice, wc. Ten odcinek Czarnej Hańczy jest wyjątkowo mocno oblegany przez turystów. Mija nas duża grupa kajakarzy w wieku przedemerytalnym. Płyną na Białoruś - brawo! Pozazdrościć kondycji i chęci życia.

Ruszamy dalej. Duże zakole, wartki nurt i powalony świerk, pod którym trzeba przepłynąć. Niesterowny, płaskodenny kajak wywraca się w trakcie pokonywania przeszkody. Lądujemy w wodzie, jak również wszystko, co mamy w kajaku. Szybka akcja, by uratować jak najwięcej rzeczy. Prawie wszysko zamokło, bo nie było odpowiednio zabezpieczone. Zgubiła nas rutyna. W sumie nie udało nam się odnaleźć nowiuteńkiego aparatu i zdjęć, które robiliśmy przez trzy dni. Nam nic się nie stało - ot, klasyczna wywrotka. Kiedyś musiał być ten pierwszy raz... Głupio tylko, że na tak prostej przeszkodzie... 

W stanicy wodnej tuż przed Kanałem Augustowskim dokonujemy wielkiego suszenia. W upalnym słońcu szybko schną nam rzeczy.

Godzina 16.00. Wpływamy na Kanał Augustowski. Czekają nas przenoski, ponieważ śluzy są remontowane. Śluza Sosnówek jest całkowicie rozkopana, a woda skierowana innym korytem. Chłopcy przenoszą kajaki na wiosłach mocowanych z przodu i tyłu kajaka. Sprawnie pokonują przeszkodę. Kolejna śluza to Mikaszewo - żadnych prac remontowych, ale śluza nieczynna kolejna przenoska. W pobliskim sklepie wybór towarów niewielki, ale lody i napoje dostajemy. W niedzielne popołudnie chleba nie ma.

Wpływamy na jezioro Mikaszewo. Nasze kajaki zachowują się na jeziorze jak opony - zupełnie tracą sterowność, ciężko nam je okiełznać. Na większym jeziorze, przy bocznym wietrze jest jeszcze gorzej. Z trudem pokonujemy trasę płynąc zygzakiem. Śluza Perkuć - trzecia i ostatnia na dziś przenoska - przed nami jezioro Krzywe. Dopływamy aż pod śluzę Paniewo i tam zatrzymujemy się na nocleg na skoszonej łące. Kolejny męczący i pełen wrażeń dzień omawiamy przy ognisku.

Komentarze internautów
Dodaj swój komentarz (maksymalnie 4000 znaków)
Nick:
[ Cookies - info ]Oprogramowanie CMS: DragoN-NogarD © ( www: http://nogard.pl )