TREKKING

WYPRAWY i WYCIECZKI GÓRSKIE

Dolomiti di Sesto, Cristallo

Wyjątkowo piękne włoskie góry, zachwycające fantastyczną rzeźbą terenu, wspaniałymi, wręcz baśniowymi krajobrazami i wyśmienitymi warunkami do uprawiania turystyki górskiej.
Spis treści niniejszej strony
Pierwsze ferraty w Dolomiti di Sesto - Torre Toblin i Forcelle

13 lipca 2010 (wtorek)

Pobudka 4.25, wyjście na szlak - 5.20. Rif. Auronzo  osiągamy o 7.30. Pogoda wspaniała, zupełny brak ludzi, a szlak malowniczy. Przechodzimy obok Rif . Lorenzo, szybko pniemy się w górę ścieżką u podnóża Tre Cime. Na rozstaju szlaków kierujemy się w kierunku Rif. Sez di Padova, gdzie docieramy o 9.00. Spotykamy tu pierwszych, nielicznych turystów.

9.20 - ruszamy w kierunku ferraty Torre Toblin. Na niewielkiej półce skalnej zakładamy uprzęże i kaski.

 

lightbox     IMG_1 (245)_1

O 10.00 wchodzimy na pierwszą drabinę. Mijanka z turystami z Niemiec, zdawkowa wymiana uprzejmości. Początek trudny - aklimatyzacji po podróży nie było, wysokość trochę daje się we znaki, a i umiejętności techniczne jakby mniejsze niż w poprzednim sezonie. Ferrata wytyczona przez długonogich mężczyzn moim krótkim nóżkom sprawia wiele kłopotów. Rozstaw wykutych stopni, pomocnych haków i kołków zbyt wielki, jak na moje możliwości. Bardzo siłowy początek dobrze wytyczonej i oznakowanej "żelaznej drogi". Trudne, wymagające uwagi i kondycji przejścia miedzy drabinami. Duża ekspozycja, ale ubezpieczenia w bardzo dobrym stanie. IMG_1__268_

11.00 - docieramy na szczyt - ferrata Torre Toblin (2617) w grupie Lavaredo zdobyta! Widoki przepiękne. Wpisujemy się do książki, robimy pamiątkowe zdjęcia i już po chwili schodzimy zupełnie inną drogą do schroniska. 

 

Rif Sez di Padowa o tej porze przeżywa prawdziwe oblężenie. Tłumy głośnych turystów, tabuny rozwrzeszczanych dzieciaków - wszyscy podziwiają szczyty Tre Cime de Lavaredo, które nie są udostępnione do ruchu turystycznego. Łatwy dojazd busem do Rif Auronzo, niekomplikowana trasa i przepiękne widoki sprawiają, że w sezonie trudno tu o ciszę i samotność. 

Odpoczywamy chwilę...

12.30 - ruszamy w kierunku ferraty Forcelle (Monte Paterno 2744m), gdzie atrakcją są sztolnie kute w skałach przez żołnierzy w okresie pierwszej wojny światowej.

IMG_1__349_

Po sztolniach należy poruszać się w kasku, z dobrą latarką. Przez pół godziny wędrujemy po kamiennych i drewnianych stopniach, wąskimi korytarzami. Nieliczne "okna" dają niewiele światła, ale pozwalają podziwiać niewielkie fragmenty wierzchołków masywów skalnych Lavaredo.

Właściwa ferrata niezbyt trudna, dobrze ubezpieczona. Miejscami zalegał śnieg. Ferrata Forcelle niespodziewanie kończyły się przy rozstaju szlaków. Nie ma wyznakowanego szlaku na szczyt Monte Paterno. Spotkani na szlaku Włosi pokazują nam na swojej mapie, jak dojść do Auronzo. Wielokrotnie ostrzegają, że wybrana przez nas trasa jest trudna. Ale my jeszcze chcemy wejść na szczyt! W końcu udaje nam się odnaleźć właściwy kierunek. Za chwilę szlak ginie. Wspólnie z Niemcami pniemy się w górę, kierując się usypanymi kopczykami kamieni. Tu nie ma znakowanego szlaku, nie ma żadnych ubezpieczeń, a trasa trudna - osypujące się piargi, niestabilna i krucha skała. Docieramy na szczyt. Ależ widok!!! Spoglądamy dumnie na zdobyte rano Torre Toblin.  Jak niepozornie wygląda z tej perspektywy. Tre Cime w popołudniowym słońcu, cały masyw Lavaredo widoczny z góry. Chwilo trwaj!!! 

IMG_1__413_    IMG_1__447_

Pod ogromnym krzyżem leży całkowicie zapisana książka szczytowa. Z trudem znajdujemy miejsce na nasz wpis.

Pojawiają się Polacy, których już wcześniej spotkaliśmy przed wejściem do sztolni. Od nich uzyskujemy cenne informacje o drodze powrotnej.

IMG_1__467_     IMG_1__487_

Słabo oznakowana ścieżka, po osuwającym się piarżysku, sprowadza nas z Paterno. Obchodzimy górę z drugiej strony, co chwila mijając pozostałości fortyfikacji.

Spacer skalnymi półkami dostarcza wielu emocji. O 16.00 kończymy naszą przygodę z Paterno.

lightbox

Schodzimy w kierunku przełęczy i dalej do Rif. Auronzo, gdzie busem zjeżdżamy do Missuriny.

Po 12 godzinach wycieczki, zmęczeni, docieramy na pole namiotowe. Niezła trasa na "rozruch" i aklimatyzację.

Już w blasku zachodzącego słońca, delektując się polskim piwem, dumnie spoglądamy na włoskie szczyty. Marzenia się spełniają!

Ferrata Marlone

14 lipca 2010 (środa)

Po nocnym deszczu nie ma śladu - wita nas piękny, słoneczny poranek. Zaplanowaliśmy na dziś krótką trasę - ferratę Marlone nazywaną "drogą drabin". Wychodzimy o 9.00. Od początku ciężkie podejście, a może to wczorajsze zmęczenie o sobie przypomina?

IMG_1__559_     IMG_1__592_

Trasa nr 115. O 10.45 docieramy do Rif. Piro Sergio Paolo Fonda Savio (2367m). Nazwę spisałam z tablicy umieszczonej na schronisku. Tkaczyk opisuje je jako Fratelli Fonda Savio. Tłoku tu nie ma, a widoki przepiękne. Znakowanym szlakiem idziemy w kierunku ferraty.

IMG_1__595_     IMG_1__621_

Początkowo szlak prowadzi w górę, potem schodzimy do wielkiego kotła. Krótkie przejście przez zalegający śnieg i już znajdujemy się u podstawy Ferraty Marlone.

Godzina 12.00 - rozpoczynamy przygodę z ferratą z drabinami. Jesteśmy sami, ale gdzieś w górze słychać innych turystów. Na początek mamy dobrze ubezpieczoną poręczówkę na litej, pięknie urzeźbinej skale. Sama przyjemność wspinaczki. Pierwsze drabiny pokonujemy z łatwością. Lina asekuracyjna rozciągnięta wzdłuz drabin wymaga ciągłego przepinania, co znacznie spowalnia wspinaczkę. Niewielkie trudności występują w momentach łączenia drabin, które są przymocowane do skał pod różnym kątem. A kotwy nie wszędzie stabilne - przydałby się techniczny przegląd. Ogólnie - ubezpieczenia w dobrym stanie. Mijanki na drabinach przebiegają bezporoblemowo, głównie ze względu na niewielki ruch turystyczny.

IMG_1__654_     IMG_1__658_ 

13.05 - stajemy na szczycie Cima Cadin Nordest (2788m), gdzie spotykamy symatyczną młodą Polkę. Ze szczytu rozpościera się piękny widok na okoliczne formacje sklane i doliny. Pięknie widoczny jest wypełniony śniegiem kocioł Cadin del Nevaio oraz schronisko. Wspaniale prezentuje się wizytówka Misuriny - szczyty Tre Cime,  widoczny jest też Torre Toblin. Czas powrotu. Jeszcze tylko ostatnie fotki, pamiątkowy kamień i już schodzimy.

IMG_1__697_

Zejście odbywa sie tą samą drogą. Niestety, oznakowanie szlaku w zejściu jest słabo widoczne. Przy drabinach tworzą się zatory - turyści zdecydowali się ruszyć w góry! Pomimo obiektywnych trudności, zejście w niecałą godzinę.

15.00 - wędrujemy przez zasypaną śniegiem dolinę w kierunku przełęczy Forc. del Nevalo (2620m). Pięknie! Przed nami przy przełęczy tylko jedna osoba. Pusto, cicho... Forc del Nevalo  z obu stron mocno ubezpieczona poręczówką, co nie dziwi - zważywszy na kruche skały i zalegające piargi. Podziwiamy przepiękne formacje skalne. Gdzieś nad nami wspinją się alpiniści - słychać delikatne pobrzękiwanie karabinków, jakieś głosy.

IMG_1__753_

Schodzimy w dół szukając węzła szlaków. W kotle Cadin de la Perle odnajdujemy kierunkowskazy - jest 17.00. Kierujemy się szlakiem 118 do Forc Della Neve (2460m), gdzie docieramy w ciągu 20 minut.

IMG_1__758_     IMG_1__771_

Teraz to już tylko zejście, niestety w luźnym piargu i po śniegu. Ostro pikujemy w dół. Intensywne słońce mocno naświetliło nam oczy. Pomimo ciemnych okularów słońce odbija się od połaci śniegu i mocno oślepia. Zachodzące słońce odbija się też od jasnych skał. Przemywanie piekących oczu niewiele pomaga. Zmęczenie daje znać o sobie...

IMG_1__794_   IMG_1__835_

Po 35 minutach marszu docieramy do rozstaju dróg 118 i 112. Kierujemy się w dół szlakiem 118, dróżką wśród kosodrzewiny, a potem leśną drogą i o 18.50 kończymy naszą wycieczkę, wychodząc na wprost naszego kempingu. Bardzo ładna trasa. Miało być lekko i krótko - wyszło 10 godzin.

 

Masyw Monte Cristallo i grupa Pomagagnon

15 lipca 2010 (czwartek) 6.30 - wyruszamy autem w kierunku przełęczy Passo Tre Croci (1805m). Samochód zostawiamy na parkingu przy karczmie. Nie korzystamy z dużego i pustego o tej porze parkingu przy wyjściu na szlak. Jak się później okazało - jest to parking bezpłatny.

7.15 - trasą spacerową przy nartostradzie ruszamy w kierunku schroniska Rif. Son Forca. 8.30 - z przełęczy Passo Son Forca  (2110m) udajemy się w kierunku kolejki kubełkowej, z boku zostawiając schronisko Rif. Son Forca.

Chwilę później rusza rozruch kolejki. Mamy jeszcze czas na przepakowanie i zdjęcia.

IMG_1__921_   IMG_1__982_ 

Kupujemy bilet tylko na wjazd - 10 euro, w obie strony kosztuje 14. Jesteśmy pierwszymi klientami. Obsługujący kubełki Włoch pogania nas po polsku "szibko, choć" wpychając nas razem do jednej gondolki i zatrzaskując drzwiczki. Upchnięci w kubełku bez możliwości ruchu, podziwiamy przepiękną trasę. Pod nami rozciąga się potężny żleb z ogromną ilością drobnego piargu. Ścieżka nieoznakowana, a właściwie to wiele ścieżek bezładnie wydeptanych w piargu. Z trudem uruchamiamy aparaty i w trzęsącej się kabinie usiłujemy robić zdjęcia. Po ok. 15 minutach docieramy na górę do Rif. Lorenzi, błogosławiąc pomysł wjazdu kolejką, a nie podejścia piarżyskiem.  Przy schronisku panuje spory ruch, wyczuwa się pewną nerwowość. Osoby wjeżdżające za nami szybko udają się na podest, w kierunku wyjścia na ferratę Maria Bianchi. Ubieramy sprzęt, zostawiamy część rzeczy w schronisku pod ławką (bez opłat, ale i bez gwarancji) i ruszamy na nasz pierwszy trzytysięcznik. Z podestu przed schroniskiem można podziwiać znaczną część trasy, a że przed nami wyszło kilka osób, więc mamy możliwość podejrzenia przebiegu części ferraty. Pierwsze trudności to zalegający w żlebie zlodowaciały śnieg. Zawieszono liny ubezpieczające, więc tak bardzo niebezpiecznie nie było. W dalszej części trasy znaczne oporęczowanie ferraty, ubezpieczenia w dobrym stanie, skała stabilna i dobrze urzeźbiona. Wspaniałe widoki na schronisko Rif Son Forca. Częściej jednak ferrata przebiega z widokiem na schronisko Lorenzi (2932m) i dolinę położoną za nim.

Przed 11, kiedy jesteśmy już blisko szczytu, chmury szczelnie opatulają wierzchołek. O 11.10 wpisujemy się do książki - Cima di Mezzo (3154m) zdobyty! Szczyt tonie w chmurach - góra zazdrośnie strzeże swoich widoków.

IMG_1__1025_

Zejście z ferraty przebiega tą samą drogą. Przybyło ludzi i w niektórych miejscach tworzą się zatory. Słowackie małżeństwo próbowało udowodnić, że 7 i 5-letnie córeczki są w stanie pokonać tę ferratę. W końcu tylko starsza ruszyła w górę z ojcem, a młodsza z matką zrezygnowały z wejścia. Trudno je było ominąć, długo tarasowały drogę. Trochę to nieodpowiedzialne, by tak małe dzieci zabierać na eksponowaną ferratę.

Miłym zaskoczeniem była para Włochów (wiek - tak 70 plus), którzy ubrani w markowe ciuchy i drogi sprzęt sprawnie pokonywali ferratkę. Wspinać się można w każdym wieku, a kondycja zależy tylko od nas samych.

200 m niżej widoczność znacznie lepsza, a i chmury nad szczytami jakby mniejsze. O 12.45 docieramy do schroniska i odbieramy swoje rzeczy. Na platformie przed schroniskiem siadamy przy jednym z wielu rozstawionych tu stołów. Nawet nie zdążyliśmy wyciągnąć kanapek, a już zostaliśmy grzecznie wyproszeni. We Włoszech zasadą jest zamawianie jedzenia z restauracji schroniska, swoich kanapek się tu nie jada. Trudno, zjemy na szlaku Dibony. Batonikiem podzieliliśmy się z ptakami - jadły prawie z ręki.

IMG_1__1094_     IMG_1__1119_

13.05 - wyjście na ferratę Ivano Dibona w grupie Pomagagnon. Według skali trudności 3/6, według naszych ocen trochę trudniejsza, szczególnie w miejscach słabo ubezpieczonych, gdzie trzeba było wędrować w bardzo kruchym terenie. Początek ferraty, (a właściwie jej koniec, bo pokonywaliśmy ją w kierunku przeciwnym do wyznaczonego) znajduje się przy kolejce linowej przy tarasie schroniska. Wejście po metalowych schodkach, zalegające płaty śniegu- ślisko i już osiągamy drewniany wiszący mostek. Przepaść pod mostkiem robi ogromne wrażenie. Widoki na pobliskie trzytysęczniki przepiękne. Za mostkiem szlak poprowadzony szczytem grani. Nowiuteńka stalowa lina aż nazbyt mocno ubezpiecza szlak. Tłoku tu nie było. Przez dłuższy czas wędrowaliśmy sami. Darek samotnie zaatakował Cristallino d'Ampezo (3008m).

IMG_1__1135_

Czekałam i odpoczywałam 20 minut, bo dokładnie tyle zajęło Darkowi zdobycie szczytu. Dalsza część trasy w przeważającej większości przebiega w zejściu. Ubezpieczenia nadal solidne, ale było ich zancznie mniej.

Początek ferraty nie był zbyt obiecujący - nowa poręczówka ułożona jak dla przedszkolaków. W dalszej części trasy mogliśmy podziwiać wspaniałe formacje skalne, pokonywaliśmy wiele wąskich i stromych przejść, przechodziliśmy liczne ruchome piarżyska bez żadnych zabezpieczeń. Na całej trasie mijaliśmy wiele fortyfikacji i umocnień jeszcze z okresu pierwszej wojny światowej. W jednym ze schronów zatrzymujemy się na posiłek. Wszędobylskie wieszczki szybko wyczuły pożywienie. Doganiają nas Polacy. Jeden z nich wspinał sie wczoraj bez zabezpieczeń po ferracie Merlone. Dziś posiada kompetny osprzęt, ale jest bez kasku.

Na całej trasie spotkaliśmy niewiele osób i tylko trzy z nich szły w kierunku do schroniska Lorenzi. Pogoda nam dopisała.

IMG_1__1165_   IMG_1__1217_ 

  Opisywany w przewodnikach bivacco Buffa di Perrero - zaniedbany, zatęchły, ale da się w razie problemów tu przenocować.

Góry w tej części zbudowane są jakby z warstw skał. Wędrujemy skalnymi półkami. O 16.30 docieramy do przełęczy Forcella Alta (2687m) i tu kończy się odcinek przyjemnej wędrówki po półkach, a zaczyna karkołomne zejście w piarżystej rynnie.

IMG_1__1251_     IMG_1__1269_

 Pikujemy ostro w dół, a z nami całe masy drobniutkich kamieni. Bardzo ślisko, prawie zupełnie nie ma ubezpieczeń, szlak bardzo słabo wyznakowany. Zejście karkołomne. Pocieszamy się tylko, że zdecydowanie gorzej byłoby tędy wchodzić. W dolinie Padeon ścianę lasu osiągamy ok. 18.30, a 20 minut później jesteśmy na przełęczy przy nartostradzie. Teraz już wygodną ścieżką trasy 203 docieramy do parkingu i znaku Park Narodowy Dolomiti. Na kemping docieramy przed 20. W sumie piękna i bardzo wyczerpująca trasa, która trwała 13,5 godziny. Trzy dni pobytu w Dolomitach i pięć ferrat zaliczyliśmy - niezły wynik!

Ciekawy opis tej trasy znajduje się na stronie  http://jarekkardasz.republika.pl/dolomity

 Więcej zdjęć z masywu Cristallo i Pomagagnon w GALERII poniżej.

Treść nowego pytania:
Komentarze internautów
Dodaj swój komentarz (maksymalnie 4000 znaków)
Nick:
[ Cookies - info ]Oprogramowanie CMS: DragoN-NogarD © ( www: http://nogard.pl )