TREKKING

WYPRAWY i WYCIECZKI GÓRSKIE

Bośnia Hercegovina, Mostar

Spis treści niniejszej strony
Pocitej, Mostar, Imotski - jezioro Modre i Czerwone

3 lipca 2008 (czwartek) dzień 13

Z Orasac wyjeżdżamy po 8. Bez problemów przekraczamy granicę Bośni Hercegoviny. 8 km dalej w Pocitej zwiedzamy meczet i ruiny obronnego zamku. Interesujące są tu dachy z kamiennych łupków, a nie z czerwonej dachówki. Wspinamy się na wieżę, skąd mamy fantastyczny widok na okolicę. O ile w meczecie spotkaliśmy turystów, to już ruiny zamku zwiedzaliśmy zupełnie samotnie.

Mostar - cel naszej wycieczki osiągamy w południe. Mostar  jest taki orientalny, bardziej turecki. Spacerujemy pośród uliczek, gdzie toczyła się wojna. Nie wszystko jest odnowione. Dużo budynków ma ślady po kulach, po seriach pocisków. Bywa i tak, że w zrujnowanym budynku jest wyremontowane tylko jedno mieszkanie, np. na drugim piętrze. Razem z tłumem turystów docieramy do osławionego mostu na  Neretwie (wpisany na listę UNESCO w 2005). Most wydaje się niewielki. Ostrożnie wchodzimy po wyślizganych kamiennych stopniach. Wszędzie tłum ludzi, polska mowa i tureckie stragany. Młodzi chłopcy skaczą do Neretwy z najwyższej części mostu (na życzenie turystów i po wniesieniu stosownej opłaty). Schodzimy do poziomu rzeki i z dołu podziwiamy konstrukcję kamiennego mostu.

W Mostarze nigdzie nie płaciliśmy za bilety wstępu, parking (na dworcu autobusowym) też mieliśmy darmowy, ale za to musieliśmy zostawić słony napiwek kelnerowi. W Mostarze przyjmują wszelką walutę (kuny, drahmy, euro), ale mają własny, złodziejski przelicznik - za bardzo dobry obiad musieliśmy zapłacić 23, a nie 15 euro (ceny z karty dań).

Przed 15 mijamy granicę i kierujemy się do Imotski. Znajdują się tu dwa dziwne jeziora: Modre i Czerwone. Obydwa jeziora są krasowe i poziom wody w nich waha się nawet do 30 m. Jezioro Modre to miejsce do plażowania. Pomimo swojej głębokości (ponad 100m) woda jest tu bardzo ciepła. Aby dotrzeć do lustra wody należy zejść ponad 100 m w głąb kamienistego leja. Dno jeziora jest kamieniste i nieprzyjemne, ale kolor wody - przepiękny.Wielu plażowiczów docenia walory tego miejsca.

Drugie jezioro - Czerwone znajduje się kilka km dalej. Można je podziwiać tylko z poziomu szosy. To jezioro również znajduje się w kamiennym leju.  Czerwone skały otoczenia i zachodzące słońce powodują, że toń jeziora ma odcień brązowo-czerwony.

Po 19. docieramy na jakiś prywatny kemping pod Omnisiem - warunki przyzwoite, cena 100 kun - trochę wygórowana, ale już nie chce nam się niczego szukać.

Omniś, Split, Sibenik, Zadar, Velebitski Kanal

4 lipca 2008 (piątek) dzień 14.

Ranek wita nas szarymi chmurami i kilkoma kroplami deszczu (dosłownie!) Chwilę potem nieśmiało zza chmur pojawiło się słońce. Nasz kemping jest umieszczony bezpośrednio przy szosie. Wprost z podwórka, kamiennym tunelem prowadzonym pod drogą, można przejść bezpośrednio nad morze. To świetne rozwiązanie - biorąc pod uwagę ruch, jaki panuje na Magistrali Adriatyckiej. Kamienistą plażę zwiedzamy samotnie - zbyt wcześnie na turystów. Znajdujemy małego jeżowca - ostrożnie robimy mu zdjęcia. Woda w morzu cieplutka...

Omniś - jakoś nie mamy ochoty na zwiedzanie. Pomimo wczesnej pory - tłum turystów, a plaża, zatoka, kawiarnie i drogie jachty, jak wszędzie na chorwackim wybrzeżu. Jedziemy do Splitu. Jeszcze więcej ludzi, jeszcze mniej miejsc do parkowania. Zwiedzanie rozpoczynamy od pięknej XIII-wiecznej wieży (gruntowny remont pod koniec XIX w). Z wysokości 60 m próbujemy ogarnąć ogromny teren Pałacu Dioklecjana. Panorama miasta z wieży prezentuje się doskonale. Już na dole zaglądamy do Świątyni Jupitera, przechodzimy przez Złotą Bramę, pamiątkowe zdjęcie przy wielkim posągu Zeusa, krążymy uliczkami starówki, podziwiając kunszt kamiennych budowli. Zmęczeni upałem i tłumem turystów wracamy na parking za przystanią.

Split - Sibenik - Zadar - Maslenica. Ok. 16. zatrzymujemy się na pięknym czerwonym moście spinającym Novigradskoje Morie z Velebitskim Kanałem. Podziwiamy finezyjną konstrukcję ogromnego mostu, doceniając ogrom tego przedsięwzięcia u podstawy mostu. Kolejna plaża przy drodze i ostatnia kąpiel w Adriatyku. Do Rijeki docieramy już po zmierzchu,  po 21. Tym razem w miarę szybko pokonujemy całe miasto i jedziemy w kierunku granicy ze Słowenią. Na parkingu pod miejscowością Rupa dołączamy do tira i busa. Zaczyna grzmieć i błyskać , czas na odpoczynek. W nocy przetoczyła się nad nami potężna burza z ogromną ulewą - jak dobrze, że nie spaliśmy w namiocie, byłby problem z wysuszeniem.

Treść nowego pytania:
Komentarze internautów
Dodaj swój komentarz (maksymalnie 4000 znaków)
Nick:
[ Cookies - info ]Oprogramowanie CMS: DragoN-NogarD © ( www: http://nogard.pl )