TREKKING

WYPRAWY i WYCIECZKI GÓRSKIE

Serbia

Spis treści niniejszej strony
Novi Sad, twierdza Pietrovaradin

Serbia wita nas upałem. Wymiany dokonujemy w kantorze na granicy. Za 1 euro otrzymujemy 113 DIN.  W południe docieramy do Novi Sad - zwiedzamy zabytki na starym mieście. Starówka jest uznawana za jedno z najpiękniejszych miejsc w kraju. Wielokulturowość widoczna na każdym kroku. Sąsiadują ze sobą kościoły różnych wyznań, cerkwie, meczety i synagogi. Najbardziej okazała jest XIXw. katedra rzymskokatolicka.

lightbox   lightbox   lightbox

Budowla trzynawowa z ogromną (76m) wieżą. Piękne portyki zachwycają misterną dekoracją. Wewnątrz liczne, bogate witraże. Oprócz wysokiej wieży cechą charakterystyczną świątyni są kolorowe dachówki na spadzistym dachu.

lightbox   lightbox

Naprzeciw kościoła piękny ratusz.

Pałac Biskupa Baczki - dekoracja przypominająca architekturę mauretańską i secesję. Pałac powstał w 1901 r. w tzw. stylu eklektycznym. Prawosławna cerkiew katedralna św. Grzegorza.

lightbox   lightbox

 

lightbox  lightbox

Deptak miejski - ulica Dunavska. Budynki z XVIII i XIX w. w połączeniu ze współczesną architekturą. Sporo kwiatów, ale mało miejsc dających cień.

lightbox  lightbox

Gmach Teatru Narodowego zaprojektował Polak - W. Jackowski (1981)

lightbox   lightbox

Jednym z trzech mostów na Dunaju udajemy się w pobliże twierdzy w Petrovaradinie, która istniała tu już w czasach rzymskich. Szczególnie ważną rolę pełniła w średniowieczu. Wielokrotnie rozbudowywana i dostosowywana do potrzeb kolejnych właścicieli. Twierdza zajmuje obszar 112 ha.

lightbox   lightbox

lightbox   lightbox

Trwały przygotowania do międzynarodowego święta tańca - ustawiano sceny i barierki. Zwiedzanie wielopoziomowej twierdzy wraz z odwiedzeniem restauracji i kawiarenek może potrwać kilka godzin.

Belgrad - stolica Serbii

Późnym popołudniem docieramy do stolicy Serbii - Belgradu. Stolica położona jest w centralnej części Serbii, u ujścia rzeki Sawy do Dunaju, na wzgórzach. Jest jednym z najstarszych w Europie, ma ponad 1,5 miliona mieszkańców i aż 17 dzielnic.

lightbox   lightbox

Zwiedzanie rozpoczynamy od niewielkiego parku w centrum miasta. Wszędzie misz-masz stylów i kierunków w architekturze.

lightbox   lightbox

W obawie przed zamknięciem szybko odnajdujemy drogę do twierdzy Kalemegdan.  Wstępne fortyfikacje jeszcze z czasów celtyckich i  rzymskich znany pod nazwą Singidunum. 

lightbox   lightbox

Zabudowania warowni, które można podziwiać współcześnie, pochodzą głównie z XVII w. Wyasfaltowane alejki sprzyjają wózkom. Wiele osób odpoczywało w cieniu twierdzy nie tylko na ławeczkach, ale i na kocykach na trawie.

lightbox      lightbox

Wokół fortecy roztacza się park będący popularnym miejscem spotkań, spacerów i odpoczynku dla mieszkańców Belgradu. Twierdza znajduje się w obrębie dzielnicy Stare Miasto i jest jedną z najważniejszych wizytówek miasta.

lightbox      lightbox

lightbox   lightbox

Z zainteresowaniem oglądaliśmy wykorzystanie murów obronnych i fos - ciekawe dostosowanie ich do potrzeb kortów tenisowych. Mieliśmy okazję podziwiać piękną architekturę miast polskich na wielkoformatowych zdjęciach w parku.

lightbox   lightbox

Wieczorem ożył deptak miejski. Sklepy są tu latem czynne do 22.00.

lightbox   lightbox

Okoliczne kawiarnie zapełniły się klientami, wszędzie gwar, tłok, słychać wiele różnych języków. Pomimo późnej pory na ulicy jest sporo dzieciaków, dla których przygotowano wiele atrakcji.

Opuszczamy Belgrad i udajemy się w kierunku miejscowości Golubac w poszukiwaniu noclegu. Trafiamy do miejscowości Smederewo.

Nocna burza wyraźnie orzeźwiła powietrze.

Trasa widokowa wzdłuż Dunaju, twierdza Golubac, Lepenski Vir

(9 lipca 2012, poniedziałek)

Kolejny dzień wita nas przepiękną pogodą. Smederewo - miejscowość położona bezpośrednio nad Dunajem. Nie tracąc czasu jeszcze przed ósmą ruszamy w dalszą drogę.

Zupełnie przypadkiem trafiamy nad Srebrne Jezioro przed miejscowością Vieliko Gradiste.

lightbox   lightbox

Odcięta zatoka Dunaju, woda jakby grzana i zupełny brak turystów. Nie ma co się dziwić - wczesnym rankiem niewiele osób zażywa kąpieli i plażowania. Na miejscu jest kemping (345 din za ustawienie namiotu).

Droga do Twierdzy Golubac prowadzi wzdłuż Dunaju. Podziwiamy piękne krajobrazy, tęsknie wspominamy pobyt w Rumunii, po drugiej stronie rzeki. Dwa lata temu pokonywaliśmy trasę wzdłuż Dunaju po drugiej stronie rzeki.

lightbox   lightbox

Śniadanie robimy sobie w urokliwej zatoczce nad Dunajem. Mijają nas rowerzyści z Polski. Grupa nieliczna, ale wzbudzają nasz podziw. Pedałowanie w tym upale do łatwych nie należy. Trasa przecudnej urody więc rozumiemy takie wyzwania.

Twierdza Golubac - 8 wież widocznych bezpośrednio z szosy, dziewiąta mocna zrujnowana.

lightbox   lightbox

Twierdza jest ogromna, niezabezpieczone mury niszczeją. Zbudowana w XIV w przy zwężeniu Dunaju broniła dostępu do tych ziem.

lightbox   lightbox

Poruszanie się po ruinach na własne ryzyko. Sporo osób zatrzymuje się, robi kilka fotek i jedzie dalej. Próbujemy wejść na jedną z wież.

lightbox   lightbox

Upał doskwiera mocno, ale widoki zapierają dech w piersiach. Jak ten nasz polski rycerz Zawisza Czarny z Garbowa tu dotarł, by bronić twierdzy przed Turkami?

W pobliżu twierdzy znajduje się inna atrakcja turystyczna - Lepenski Vir. 

miejscowość w Serbii, nad Dunajem, w rejonie Żelaznej Bramy; 1967 odkryto tu osadę z epoki neolitu (sprzed ok. 6 tys. lat) z trapezoidalnymi domami o konstrukcji kamienno-ziemnej; osobliwością są 54 kamienne rzeźby przedstawiające głowy ludzkie i zwierzęce, wykonane z wielkich, owalnych kamieni - jedne z najstarszych okazów kamiennej rzeźby figuralnej. cyt. za http://encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=82680. Więcej w wrsji anglojęzycznej znajduje się tu: http://en.wikipedia.org/wiki/Lepenski_Vir

  lightbox    a lightbox

Wstęp 400 din, ale budynek muzeum bajerancki, jakby szklarnię troszkę przypomina. A my przypominamy sobie, że w ubiegłym roku

długo zastanawialiśmy się co to może być, oglądając tę budowlę od strony rumuńskiej.

   lightbox

Klimatyzacja w muzeum - szklarni nie działa, temperatura na wielkiej sali ekspozycyjnej chyba w granicach 50 stopni, nie ma czym oddychać. Trochę lepiej jest w mniejszych pomieszczeniach, gdzie na komputerowych hologramach w 3D możemy podziwiać kolejne etapy powstawania osady i najciekawsze obiekty zgromadzone w muzeum.

lightbox   lightbox

Kamienne głowy z rybimi ustami patrzą na nas tajemniczo.

lightbox  lightbox

Osłabieni upałem panującym w pomieszczeniu z przyjemnością wychodzimy na zewnątrz, gdzie temperatura przekracza 35 stopni. Czas ruszyć w dalszą drogę.

lightbox  

Jeszcze parę fotek dawnego sposobu stawiania domów. Ciekawy sposób budowania domów poprzez zalepienie gliną.

Kierujemy się do Parku Narodowego Stara Planina.

Park Narodowy Stara Planina, szczyt Midzor - 2168 m

Przez Zajecar i Knjażevac jedziemy do Parku Narodowego Stara Planina. W miejscowości Kalnaj trwa remont mostu. Trochę kluczymy niepotrzebnie. Objazd - parę km szutru, ale potem już asfaltowa serpentyna. Obieramy kierunek na Babin Zub. Brak oznakowań, wiadomo tubylcy wiedzą, jak jechać.

lightbox   lightbox

Piękne widoki rekompensują trudy podróży. W końcu trafiamy do hotelu i schroniska. Za pokój z łazienką w schronisku liczą nam 1600 din. Płacimy 16 euro - możliwa jest taka zamiana.  Cen w hotelu obok nie znamy.

W schronisku niewiele osób. Sympatyczna malarka prosi, byśmy rozmawiali po polsku. W sumie częściej rozmawiamy po rosyjsku, ale porozumiewanie się nie stanowi większego problemu. Wszyscy pozytywnie reagują na hasło EURO- POLSKA.

lightbox    lightbox

W schronisku brak map Starej Planiny. Szkoda, bardzo liczyliśmy jej na zdobycie. Od mieszkańców uzyskaliśmy informacje o szlaku.

lightbox   lightbox

Z tarasu schroniska roztacza się piękny widok na góry i sam szczyt Midzor.

(10 lipca 2012, wtorek)

Plan wyjścia w góry bardzo wcześnie rano spalił na panewce. Parę minut po 5.00 rozległy się pierwsze pomruki, a potem burza rozszalała się na dobre. Jeszcze po 6. trzykrotnie bardzo blisko uderzył piorun - pewnie w pobliski maszt. Deszcz padał dość intensywnie. Pioruny uszkodziły pompy, w całym schronisku brak wody. Już o 7.30 tylko niewielkie kałuże przypominają o ulewnym deszczu, wyjrzało słońce i zapowiada się piękny dzień.

8.10 - wyruszamy na szlak, który początkowo prowadzi dość rozjeżdżoną drogą. Przechodzimy obok wyciągu narciarskiego. Chwilami jednak nie wiemy, którędy mamy iść.

lightbox   lightbox

Kierujemy się cały czas na widoczny szczyt Midzor. W końcu pojawiają się tyczki ze znakami. Gubię okulary, wracamy i poszukujemy zguby, tracąc cenne minuty. Na szczęście okulary znajdują się w trawie i ruszamy dalej.

Decydujemy się na obejście góry, chociaż trochę nas korci, by pójść płajem na wprost.

lightbox   lightbox

Szlak wyznakowany jest także jako rowerowy. W pobliżu granica z Bułgarią i droga, która prowadzi prawie na sam szczyt. Ostatnie 200 m podejścia to słabo widoczna ścieżka wśród traw. I to chyba najtrudniejszy fragment tej dość łatwej trasy.

lightbox   lightbox

O 11.10, po 3 godzinach niezbyt uciążliwego marszu meldujemy się na szczycie. Obowiązkowe fotki dokumentujące zdobycie najwyższego szczytu Serbii.

Czas na przerwę i błogie lenistwo połączone z kontemplowaniem widoków. GPS: N 430 23' 712 E 0220 40' 651

lightbox    lightbox

11.50 - rozpoczynamy powrót, ale decydujemy się na zejście granią. Niewyraźna ścieżka biegnie wzdłuż granicy bułgarsko - serbskiej.

lightbox   lightbox

Schodzimy dzikim płajem ostro w dół, dołączamy do wyznakowanego szlaku.

Zejście jest nieskomplikowane. Do schroniska docieramy przed 14. Po krótkim posiłku ruszamy autem dalej. Mijamy wielki plac budowy - powstaje nowy hotel i wyciąg narciarski. Stara Planina  ożywa zimą. Latem mieliśmy okazję spotkać tutaj niewielu turystów.

 

Sugorin, Tenska, Nisz - turecka twierdza, Prolom Banja

Udajemy się w kierunku miasta Nisz.

Za miejscowością Sugorin zatrzymujemy się na kawę przy pięknym wodospadzie.

lightbox   lightbox   lightbox

Urokliwy zakątek przyciąga wiele osób, w pewnej chwili było tu bardzo tłoczno. Jeden z Serbów wypytuje nas o cel podróży, pokazuje na mapie dojazd do wybranych przez nas atrakcji.

lightbox   lightbox

Tenska duża wieś z ciekawymi domami budowanymi z gliny. Fotografując domy wzbudzamy spore zainteresowanie mieszkańców.

lightbox   lightbox

Droga prowadzi przez piękny wąwóz skalny. Późnym popołudniem docieramy do miejscowości Nisz, trzeciego co do wielkości miasta Serbii. Nisz leży nad rzeką Niszawą. Miejscowość najbardziej znana jest z XVII w. tureckiej twierdzy i wieży czaszek. W okresie I wojny światowej Nisz był krótko tymczasową stolicą Serbi.

lightbox   lightbox

Mieliśmy niewielki problem z parkowaniem. Parkomaty w centrum są tylko na smsy. Niestety nie z naszego telefonu z romingiem. Całe szczęście, że osoba kontrolująca była przy tym, kiedy wysyłałam smsa (po godzinie dostałam informację o nieudanym wysłaniu wiadomości). W Niszu parkowaliśmy więc za darmo. Nad Niszawą spotykamy licznych wędkarzy. Wejście do twierdzy znajduje się tuż za mostem. W bramie nieźle zaopatrzony sklepik z pamiątkami i mapami.

lightbox   lightbox

Zwiedzanie twierdzy, jeśli nie korzysta się z kawiarenek na jej terenie, nie trwa zbyt długo. Sporo tu zabezpieczonych ruin, ale wyasfaltowane alejki zachęcają do spacerów pod cienistymi drzewami. Przygotowano tu wiele atrakcji z myślą o dzieciach.

   lightbox

Z wałów obronnych roztaczał się niezbyt piękny widok na pobliski bazar. W centrum kilka ciekawych uliczek z zabytkowymi kamienicami i wszechobecny Mc Donalds. Do Wieży Czaszek nie dotarliśmy. Zrobiło się późno i trzeba było myśleć o noclegu.

Obieramy kierunek na skalne miasto Djavolia Varos. Nocujemy w Prolom Banja.

Diavojla Varos - diabelskie skalne miasto

(11 lipca 2012, środa)

Prolom Banja to uzdrowiskowe miasteczko. Pełno tu pensjonatów i hoteli, a autobusy z Niszu kursują bardzo często. Po śniadaniu usiłujemy odnaleźć drogę do skalnego miasta. Wpisujemy znaleziony w necie GPS N 420 59' 16,3'' i E 210 23' 37,4'' i urządzenie pokazuje nam kierunek i 4,5 km odległości. Drogowskazów brak. Miejscowi wskazują kierunek na Kosowo. Jedziemy trasą Nisz - Kosowvo. Tuż przy samej granicy pojawia się kierunkowskaz (8km). Skręcamy w lewo i dalej wąską asfaltową drogą docieramy na miejsce. Mamy trochę inny odczyt współrzędnych: GPS N 420 59' 40,01'' i E 210 18' 46,4''. Kiedy docieramy na miejsce dochodzi ósma. Wszystkie budki są pozamykane, parking pusty. Prowizoryczną (otwartą) bramą wchodzimy do diabelskiego miasta.

lightbox   lightbox

Samotnie wędrujemy alejkami wśród drzew, mijamy wywierzyska z rudoczerwoną wodą i alejki pełne współczesnych rzeźb.

lightbox  lightbox

Na chwilkę zadumy zaglądamy do drewnianej cerkiewki. Na ścianach zawieszone fragmenty dawnych fresków. Możemy się tylko domyślać, że to pozostałości wystroju dawnej świątyni.

lightbox   lightbox

W końcu docieramy do skalnych piramid. Nadal jesteśmy sami. Pomimo wczesnej pory słońce niemiłosiernie przygrzewa. Silne kontrasty nie ułatwiają robienia zdjęć.

lightbox   lightbox

Trasa wymaga wspięcia się na samą górę po wielostopniowych schodach. Z platformy widokowej rozciąga się przepiękny widok na całe skalne miasto. Zdjęcia nie oddają charakteru tych dziwnych skał.

lightbox   lightbox

Ciemne kamienie na czubkach stożkowatych form wyglądają z daleka jak kapelusze pielgrzymów. Podobne formy skalne oglądaliśmy już kiedyś we Włoszech (Ritten).

Wracając zabieramy pamiątkowy kamień mając nadzieję, ze ta krucha skałą nie rozsypie się nam w podróży.

Wracamy do Prokuplije, a potem do Leskovaca. Pomimo bliskości przejścia granicznego z Kosovem, nie wjeżdżamy tam. Nasz zaplanowany kierunek to Macedonia.

Ciąg dalszy opisu podróży w zakładce Macedonia.

Treść nowego pytania:
Komentarze internautów
Dodaj swój komentarz (maksymalnie 4000 znaków)
Nick:
[ Cookies - info ]Oprogramowanie CMS: DragoN-NogarD © ( www: http://nogard.pl )