TREKKING

WYPRAWY i WYCIECZKI GÓRSKIE

Bośnia i Hercegowina

Spis treści niniejszej strony
Najwyższy szczyt Bośni i Hercegowiny - Maglic (2386)

Granicę przekraczamy bezproblemowo. Pogranicznicy wbijają pieczątkę do paszportu i życzą szerokiej drogi.

Za pierwszym zakrętem mijamy punk kontroli policyjnej. Nas nie zatrzymują, po co tłumaczyć się z obcokrajowcami, ale tubylców trzymają prawie wszystkich.

lightbox   lightbox

Jedziemy wzdłuż rzeki Drina, do Parku Narodowego Sutjeska. Krajowa droga asfaltowa E762 lub 18 dobrze utrzymana. W miejscowości Brod przekraczamy Drinę i jedziemy dalej wzdłuż tej rzeki, ale już trasą nr 20

We wsi Tjentiste znajduje się najbardziej czczony pomnik czasów byłej Jugosławii i Tito. Tutaj przyjeżdżały wycieczki szkolne z terytorium całej Jugosławii. Wieś Tjentiste, która za czasów świetności musiała zagospodarować setki turystów dziennie, dziś należy raczej do zapomnianych.

Najstarszy Park Narodowy Sutieska w Bośni i Hercegowinie powstał w 1965 r. Obejmuje powierzchnię 17 500 ha. Charakterystyczna dla parku jest górska puszcza pierwotna Perucica, która porasta zbocza gór Maglić, wznoszącym się na 2386 m n.p.m. Nazwa parku pochodzi od przepływającej przez jego teren rzeki Sutjeska.  Na terenie parku znajduje się wodospad Skakavica (82 m wysokości), ale przy tej mgle nie do podziwiania. W sumie nie jest źle - troszkę się przejaśnia i wypogadza.

lightbox   lightbox

Droga do szlaku na Maglica jest trudna. Z krajowej dwudziestki skręcamy w szutrową z resztkami asfaltu - 12 km dziur. Dodatkowo droga jest rozmokła po nocnych nawałnicach.

Granica parku - szlaban. Myśleliśmy, że przy tak brzydkiej pogodzie strażników nie będzie. Kasują od nas łącznie 8 euro (przelicznik: po 4 marki za osobę i jeszcze drugie 8 za samochód). Dalszy wjazd jest jeszcze trudniejszy - droga mocno rozmyta, woda cały czas spływa z góry, dużo luźnych i dużych kamieni, które trudno ominąć. Pniemy się jednak w górę.  Na jednym z rozstajów, w środku lasu spotykamy grupkę Czechów, którzy wracają ze szlaku. Mają troszkę lepszą  mapę tego terenu niż my.

lightbox   lightbox  

Docieramy na wielką polanę. Wskazówka Maglic - 3 godziny.

12.20 - wyruszamy na szlak. Trasa prowadzi początkowo przez piękny i różnorodny las, potem przez ogromne połacie kosodrzewiny.

lightbox   lightbox

Szlak dobrze wyznakowany. Trasa trochę nam się dłuży, bo szczytu nie widać - tonie w ołowianych chmurach. Pozostaje podziwianie bogatej roślinności i możliwość odpoczynku w wielu wyznaczonych do tego miejscach.

lightbox   lightbox

Im wyżej, tym mniej widać, ale nie rezygnujemy. Pomimo niskich chmur czasami uda się jednak dostrzec szczegóły krajobrazu. Jak tu musi być pięknie, gdy świeci słońce. Może jeszcze wyjrzy?

lightbox   lightbox

Im wyżej, tym większa mżawka i silniejszy wiatr. Docieramy do kruchej skały zabezpieczonej liną. Wspinaczki z asekuracją jest niedużo. Właściwie przy dobrej pogodzie ta asekuracja jest zbędna, ale dzisiaj, gdy jest ślisko i mokro, bardzo się przydaje.

lightbox   lightbox

Ściana jest dość stroma, ale we mgle trudno nam to ocenić. Z internetowych opisów wynikało, że jest tu dość niebezpiecznie. Duże przestrzenie i wielkie przepaście dziś niewidoczne. Około 14. robimy sobie dłuższą przerwę - od wiatru chronimy się w niszy skalnej. Według czasu powinniśmy być już blisko szczytu, ale pewności nie mamy. Mgła jest coraz większa, ale szlak jest tak dobrze i często wyznakowany, że nie mamy problemów z odnalezieniem znakowań.

Kiedy uważamy, że szczyt powinien być już bardzo blisko szlak nagle zaczyna się obniżać. Dłuższą chwilę idziemy po płaskim terenie i dochodzimy do rozstaju dróg. Odnajdujemy znak VRCH i strzałkę. Uf.., jak dobrze, że to już niedaleko. Darek popędził pierwszy, zostaję daleko w tyle. Silny wiatr i mżawka mocno utrudniają wędrówkę.

lightbox   lightbox

Jest szczyt. Nagle wyłoniła się z gęstej mgły flaga i skrzynka. Flaga jest metalowa i obrotowa. Dodatkowo najwyższy kamień wymalowano w narodowe barwy. Przy pierwszym zdjęciu słyszymy nieśmiałe grzmoty. Burza czy samolot?

lightbox   lightbox

Zgrabiałymi z zimna rękoma dokonujemy wpisu w księdze wierchowej. Nie ma co się dziwić. Znaleziony w skrzynce, wraz z innymi rzeczami, termometr wskazywał tylko 4 stopnie. Wykonujemy naprędce kilka fotek, bo grzmi już zdecydowanie mocniej.

Szybki odwrót, czeka nas zejście po metalowych linach, co w czasie burzy do bezpiecznych nie należy.

Schodzimy, gdzie się da - zbiegamy. Byle prędzej, byle niżej. Właściwie to jesteśmy w pułapce. Znajdujemy się przy litych skałach, w trakcie burzy na szczycie. Nie ma się gdzie schronić. Kiedy docieramy do metalowych linek, grzmi na dobre, ale pioruny nie uderzają. Musimy szybko zejść do granicy kosodrzewiny. W czasie burzy nie można być aż tak blisko skał. Zgrabiałe ręce, zmęczone nogi, chwila nieuwagi i Darek zaplątuje się w metalową linę, zjeżdża w sposób niekontrolowany i ląduje w błocie. Za chwilę powtarzam ten upadek. Było niebezpiecznie, bo lina zabezpiecza bardzo strome urwisko. Oj poleciałoby się po mokrych skałkach w dół, poleciało... Mieliśmy sporo szczęścia.

Niżej jest troszkę cieplej, ale już jesteśmy przemoczeni do suchej nitki i nadal jest nam bardzo zimno. Z radością docieramy do auta, gdzie czekają suche ciuszki. Burza ucichła, ale deszcz nadal nie odpuszcza.

lightbox   lightbox

Zjazd z góry jest jeszcze bardziej karkołomny, bo droga jeszcze bardziej rozmyta. Jakiś kamień najprawdopodobniej uszkodził nam podwozie - auto pracuje bardzo głośno. Trzeba poszukać mechanika, ale to dopiero jutro. Teraz należy zadbać o porządny nocleg. Wracamy na krajową dwudziestkę i jedziemy przez Srbinje Foca w kierunku Gorażde.

Po 19. parę km przed Sarajewem znajdujemy rodzinny hotelik z restauracją. 30 euro za pokój ze śniadaniem. Zamawiamy jeszcze kolację. Lokalna kuchnia smaczna, a porcje tak duże, że nie sposób było wszystko zjeść.

Zasypiamy wyjątkowo zmęczeni. Maglic - szczyt nie najwyższy i nie najtrudniejszy przecież - mocno dał się nam we znaki.

Stolica kraju - Sarajewo

25 lipca 2012 (środa) dz. 20.

Wstajemy o 7.30 i zbieramy wszystkie suszące się w pokoju rzeczy. Śniadanie zaplanowaliśmy sobie na 8. Omlet z szynką ocieka tłuszczem, ale trzeba przyznać, że jest bardzo smaczny.

Wypoczęci i najedzeni czujemy się zdecydowanie lepiej. Kucharz z restauracji wskazuje nam drogę do mechanika. Kiedy docieramy do zakładu okazuje się, że pan specjalizuje się w ...naprawie tłumików. Lepiej nie mogliśmy trafić. Mechanik szybko orientuje się, co dolega naszemu autku (co miał się nie orientować, jak samochód ryczał jak traktor). Z uśmiechem informuje nas, że auto będzie gotowe za godzinę i wysyła na kawę do pobliskiej restauracji.

W restauracji pusto. Właściciel i kelner to jedyne osoby na sali. Kawę podają bardzo smaczną i śmiesznie tanią - podwójne espresso + szklanka wody mineralnej to koszt ok. 2 zł.

Naprawa trwała rzeczywiście tylko niecałą godzinę. Mechanik zapewnia, że do Polski dojedziemy bez problemów. Płacimy za usługę 20 euro, marek nie mamy, ale tu wszędzie bez problemów przyjmują euro.

Ruszamy w kierunku Sarajewa. Tuż przed stolicą, a właściwie już w granicach miasta jest miejscowość Ilidża, gdzie znajduje się stary kamienny most z czasów rzymskich, odbudowany w XVI w. W pobliżu mostu znajduje się słynna Wielka Aleja, która prowadzi do źródeł Bosny (jedna z głównych rzek Bośni). Na końcu alei znajduje się park zdrojowy. To tu można poruszać się karetą z czasów austro-węgierskich. W alei obowiązuje zakaz ruchu kołowego, ale dorożek nie brakuje.

lightbox   lightbox

Kamienny Most Rzymski zbudowano w latach 1530-1550 w miejscu dawnej rzymskiej przeprawy na rzece. Most funkcjonował do lat 50. ubiegłego wieku, gdy nieopodal wybudowano nowy most.

lightbox   lightbox

Most Rzymski jest zbudowany z siedmiu półkolistych przęseł. Pięknie komponuje się  parkiem i otaczającą go przyrodą.

Jedną z atrakcji jest Termalna Riwiera Ilidża - zespół różnorodnych basenów termalnych - miejsce wypoczynku mieszkańców Sarajewa. Ilidżę jako uzdrowisko doceniali już starożytni Rzymianie.

lightbox   lightbox

Sarajewo - stolica Bośni i Hercegowiny robi na nas bardzo pozytywne wrażenie. Miasto czyste, zadbane, starówka przyjemnie zagospodarowana. Spacerujemy wąskimi uliczkami w poszukiwaniu atrakcji turystycznych. Miło i sympatycznie, chociaż tłok ogromny.

lightbox  lightbox

Zwiedzanie rozpoczynamy od wizyty w Katedrze Serca Jezusowego, którą wybudowano w latach 1884-89 w stylu neogotyckim. Katedra była pierwszą rzymskokatolicką katedrą Sarajewa od czasu zburzenia katolickiego kościoła w końcu XVIIw. Nad głównym wejściem witrażowa rozeta. Wewnątrz zakaz fotografowania, turyści otrzymują (za dowolną opłatą w formie datków) niewielką publikację z historią budowy, opisem i zdjęciami wnętrza świątyni. Zainteresowanie świątynią raczej skromne, niewielka liczba wiernych i turystów.

lightbox   lightbox

Wielokulturowość i wieloreligijność Sarajewa podkreśla stara synagoga, jedna z dwóch czynnych obecnie żydowskich świątyń w mieście. Całkowicie odbudowana po pożarze w XVII w, stworzono tu Muzeum Żydowskie. 

lightbox    lightbox

Większość mieszkańców Sarajewa to muzułmanie. Minarety widoczne są wszędzie. Największy i najbardziej znany to meczet Gazi Husrev-bega

lightbox    lightbox

Przed meczetem, pod drewnianym zadaszeniem znajduje się studnia. Teren świątyni otoczony jest murem.

lightbox   lightbox

W obrębie miasta znajduje się też wiele cmentarzy, gdzie lśnią bielą nagrobki ustawione w jednym kierunku.

lightbox   lightbox

Rzeka Miljacki i most na rzece.

 

lightbox    lightbox

Travnik - zamek, Malowany Meczet

Celem naszej dalszej podróży był Travnik, w którym znajduje się średniowieczny zamek, a właściwie jego odbudowywane ruiny.

lightbox   lightbox

Zamek został zbudowany w XV w. Pod koniec XV w. stacjonowały tu wojska tureckie sułtana Bajazyda II. Pod koniec XIX w. zamek odnowiono dla potrzeb wojsk austro-węgierskich, a potem jugosłowiańskich. Od 1953 Muzeum Regionalne w Travniku opiekuje się obiektem. 

lightbox   lightbox

W obrębie zamku widoczny minaret. W baszcie na terenie ogromnej budowli obronnej zgromadzono eksponaty muzeum etnograficznego.

lightbox   lightbox

Na terenie zamku odbywają się koncerty i imprezy plenerowe. Z murów roztacza się piękny widok na okolicę.

lightbox   lightbox

Travnik, to jedyne miasto w Bośni i Hercegowinie posiadające dwie wieże zegarowe.

lightbox   lightbox

Strome uliczki starego miasta. W głębi widoczna starsza wieża zegarowa Sahat Kula na Musali.

W Travniku znajduje się unikalny Malowany Meczet. Malowidła pokrywają zewnętrzne ściany budynku. Pierwszy meczet powstał w tym miejscu jeszcze w XVI wieku. W XVIII w. gruntownie odnowiony - powstał wtedy dwukondygnacyjny budynek, gdzie na dole mieściły się kramy i hale targowe. W 1815 r. budynek strawił pożar. Wezyr Sulejman odbudował świątynię, która została nazwana jego imieniem.

lightbox   lightbox

Malowany Meczet to przykład architektury osmańskiej. Do dzisiaj łączy w sobie funkcje sakralne i świeckie. Część handlowa znajduje się pod masywnymi filarami, do części sakralnej prowadzą drewniane schody. Nietypowa, zewnętrzna dekoracja malarska powstała w 1816 r.

lightbox   lightbox

 Meczet Sulejmana jest jedną z bardziej oryginalnych budowli w Bośni.

lightbox   lightbox  

 Jedna z uliczek prowadzących w górę do zamku, w dół do starego miasta. Na niewielkim wzgórzu znajduje się meczet z minaretem, a wokół rozpościera się muzułmański cmentarz - mizar.

 

Jajce - najpiękniejsze wodospady, Banja Luka

Z Travnika trasą widokową E761 udajemy się przez Donji Vakuf do miejscowości Jajce. Trasa wyjątkowo urokliwa, przebiegająca wzdłuż rzeki Vrbas. Na trasie miejsca, gdzie teoretycznie można się zatrzymać (drewniane stoliki, zadaszenia, wiaty), ale mnóstwo śmieci i plastikowych butelek skutecznie zniechęca do jakiegokolwiek postoju. Szkoda, bo tereny przepiękne.

lightbox   lightbox

W pobliżu miejscowości Jajce znajdujemy kemping Plivskie Jeziera, gdzie zostajemy na noc. Kemping służy jako przystanek na jedną noc dla turystów podróżujących dalej. Ceny mało zachęcające (15 € za namiot +2 osoby), ale infrastruktura przyjazna. Towarzystwo międzynarodowe, w większości Słoweńcy, ale byli też Niemcy i Słowacy.

26 lipca 2012 (czwartek) dz. 21.

Małe i Wielkie Jeziora Plivskie znajdują się ok. 5 km od Jajce i są niewątpliwą dodatkową atrakcją dla turystów.

lightbox   lightbox 

Jedziemy do miejscowości Jajce, która stara się o status wpisania miasta na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

lightbox  

Z daleka dobrze widoczny zbudowany na wzgórzu zamek obronny. Zamek połączony z murami obronnymi starego miasta.

W mieście dobrze oznakowane tylko płatne parkingi. Niestety, oznakowanie zabytków jest fatalne.

lightbox   lightbox

Fontanna Hafizandicia (1845-46) wykonana jest z ciosanego kamienia. W miejscu pod domem Omer-bega umieszczono ją w 1948 r., który łączy się z Bramą Travnicką - wjazdową bramą do dolnego miasta.

Trochę kluczymy zanim małymi uliczkami udaje nam się trafić w ścieżkę prowadzącą do zamku.

lightbox   lightbox

Wejście płatne (1 marka), zwiedzanie to przede wszystkim podziwianie panoramy miasta z murów obronnych.

lightbox   lightbox

Oglądamy tylko z zewnątrz meczet bez minaretu - ponoć zawsze jest zamknięty. W uliczkach starego miasta podziwiamy charakterystyczną zabudowę domów mieszkalnych. Dolna kondygnacja  z ciemnego kamienia i szersza, tynkowana na biało część górna. Dachy w większości kryte blachą zamiast tradycyjnej dachówki. Trochę zaburza to ład zabytków.

lightbox   lightbox

Wypatrzony z murów zamku meczet.

lightbox   lightbox

Brama Banjalucka wielka i wąska - na szerokość jednego auta. Za bramą mnóstw kramów z pamiątkami.

lightbox   lightbox

W centrum miasteczka rzeka Pliva wpada do rzeki Vrbas tworząc widowiskową kaskadę wodospadów - 20 metrów wysokości.

lightbox

Tu - widok od strony mostu, punkt widokowy. Pięknie widoczny wodospad, niewiele widoczna zabudowa miejska.

lightbox

Najpiękniejszy jednak widok na wodospady znajduje się od strony drogi na Banja Lukę. Kaskady wody, a w górze zabytkowa zabudowa miasta zwieńczona zamkiem.

 lightbox   lightbox

Droga do Banja Luki prowadzi trasą widokową wzdłuż rzeki Vrbas.

lightbox   lightbox

Kolejny kanion, duże zapory na rzece i widoki zapierające dech w piersi.

 

Banja Luka, Gradiska

Sama Banja Luka to nowoczesne europejskie miasto ze średniowieczną twierdzą w centrum. Z 16 istniejących przed wojną minaretów nie został ani jeden.

lightbox   lightbox

Średniowieczna twierdza Gornij Seher jest obecnie miejscem wielu imprez kulturalnych.

lightbox   lightbox

 

lightbox   lightbox

Nad miastem górują złocone kopuły soboru Chrystusa Zbawiciela. Budowla centralna  z oddzielną dzwonnicą.

Komunikacyjnie Banja Luka jest bardzo źle rozwiązana. Wiele ulic jednokierunkowych, źle oznakowanych. Duże trudności z zaparkowaniem auta. Dość duży parking zlokalizowano przy twierdzy. Na szczęście większość zabytków umieszczona w centrum, w niewielkiej odległości.

Drogą E661 kierujemy się do przejścia z Chorwacją w Gradiska.

lightbox   lightbox

Jeszcze po stronie bośniackiej za ostatnie marki kupujemy smakowite burki. Zdjęcie zrobione pod ogromnym czerwonym parasolem i stąd taki dziwny kolor. 

lightbox   lightbox

Po południu żegnamy Bośnię i Hercegowinę.

Chorwacja, Węgry i powrót do domu

W Chorwacji swojsko i sympatycznie. Nadal widoczne są pozostałości po wojnie domowej - nieliczne opuszczone domostwa , zwykle ze śladami po kulach i z wybitymi szybami.

lightbox   lightbox

Dwugodzinna jazda i już przekraczamy granicę z Węgrami. Węgierskie celniczki przeszukały nam bagażnik, musieliśmy nawet rozkładać krzesełka turystyczne, które mieliśmy w pokrowcach. Witaj Unio!

Pogoda weryfikuje nasze plany dojazdu nad Balaton. Decydujemy się na powrót do domu, bo nad nami gromadzą się wielkie czarne, burzowe chmury.

lightbox

Trochę dalej dopadła nas burza, a potem ulewa. Jeden z piorunów udało się nam nawet sfotografować. Już nie mamy ochoty na zwiedzanie czegokolwiek. Zmęczenie trzytygodniową podróżą daje się we znaki. Kierujemy się znajomą trasą prosto do domu.

Słowacja - spokojna droga. Witaj Polsko!

Po 22 dniach podróży czas odpocząć. Tym razem szczęśliwie przejechaliśmy 6 160 km.

 

Treść nowego pytania:
Komentarze internautów
admin 17.02.2013 15:20
I to już koniec...
~ Mike 31.07.2016 14:26
Ta flaga na szczycie Maglica jest flagą serbską . Flaga Bośni jest żółto-niebieska z białymi gwiazdkami.
~ Aleksa 27.01.2017 10:12
Hi, czy można w BiH kupić mapę szlaków? Czy szlaki na Maglić są oznaczone? W jaki sposób, czy tak jak u nas ?
Mam kilka pytań czy mogę prosić o kontakt sweetpepper3@gmail.com ?
Dodaj swój komentarz (maksymalnie 4000 znaków)
Nick:
[ Cookies - info ]Oprogramowanie CMS: DragoN-NogarD © ( www: http://nogard.pl )